jesteś na stronie klasztoru Jasło

jasło | Sługa Boży – ks. Kazimierz Wojciechowski

Sługa Boży – ks. Kazimierz Wojciechowski

Są takie historie, które nie tracą swojej siły mimo upływu lat. Wręcz przeciwnie – z czasem wybrzmiewają jeszcze mocniej. Zapraszamy do zapoznania się z sylwetką Sługi Bożego ks. Kazimierza Wojciechowskiego – kapłana, salezjanina i naszego rodaka z Jasła, którego życie oraz męczeńska śmierć stają się dziś dla Kościoła czytelnym znakiem wiary, odwagi i wierności aż do końca. To opowieść o człowieku, który w zwyczajności swojej drogi odkrył powołanie do rzeczy naprawdę wielkich.
 
 

Dzieciństwo i młodość

Kazimierz Wojciechowski był synem Andrzeja i Marii z Bosków, urodził się 16 sierpnia 1904 roku w Jaśle. Ojciec był pracownikiem kolejowym, a matka pracowała na gospodarstwie. W piątym roku życia Kazimierz stracił ojca. Od tej chwili cały ciężar utrzymania i wychowania trojga małych dzieci spadł na matkę, niewiastę pobożną i pełną poświęcenia.

Ta z pomocą dobrych ludzi wystarała się dla swego Kazia o przyjęcie do Zakładu Salezjańskiego im. Lubomirskich w Krakowie. Miał on wówczas osiem lat. Był chłopcem bardzo żywym, wesołym, zawsze zadowolonym. W 1916 roku Kazik został przyjęty do Zakładu im. Księdza Bosko w Oświęcimiu. Życie salezjańskie pełne radości i ruchu odpowiadało jego żywemu temperamentowi. Pokochał gry i zabawy i chętnie brał w nich aktywny udział. Uczył się dobrze. Z zainteresowaniem przyglądał się orkiestrze.

Droga Salezjańska

Po ukończeniu czwartej klasy gimnazjum złożył podanie o przyjęcie do nowicjatu w Kleczy Dolnej. Z chwilą wstąpienia w mury nowicjackie rzetelnie zabrał się do pracy nad uszlachetnieniem swojego charakteru, pomny na życzenie swojej matki: by został dobrym, świętym kapłanem – salezjaninem. W dniu 2 października 1921 roku złożył pierwsze śluby zakonne i ukończył nowicjat.

Z Kleczy Dolnej udał się do Studentatu Filozoficznego w Krakowie, na tzw. „Łosiówkę”. Tam uzyskał  świadectwo dojrzałości i skończy studia z dobrymi notami. Został wysłany na praktykę pedagogiczną tzw. asystencje do Małego Seminarium w Lądzie nad Wartą. Uczył tam matematyki i asystował chłopców, będąc duszą rekreacji i wszelkiego rodzaju zawodów. Jeden z wychowanków zapisał: pamiętam przechadzki środowe, jak wtedy wszyscy się bawili. Odchodziła piłka nożna, karabinierzy, podchody.
Uczył ponadto śpiewu i muzyki. Umiał i tu wnieść wiele inwencji, zapalać uczniów, nauczać gry na instrumentach w sposób przystępny. Jeden z ówczesnych członków orkiestry w Lądzie tak to wspomina: Ksiądz Wojciechowski umiał zachęcać do gry, czy to przy pomocy cukierków, czy pokazując nowy instrument sprawiony dla naszego zespołu. Sam nieraz, gdy brakowało kogoś z nas, brał instrument i grał brakującą partię… zorganizował także piękny chór.

Następnie pracował jako nauczyciel muzyki i śpiewu w Zakładach salezjańskich w Antoniewie, Warszawie, Aleksandrowie Kujawskim i w Oświęcimiu. Umiał wytworzyć pogodną atmosferę, właściwą domom salezjańskim swoim umiłowaniem muzyki, sportu, swadą w obejściu z młodzieżą, choć przy jego żywym i porywczym temperamencie nie przychodziło mu to łatwo.

W 1930 roku przybywa do Krakowa na studia teologiczne. I tu stworzy z grona kolegów chór, który uświetniał różne uroczystości.
Pracował również w Oratorium przy parafii św. Stanisława Kostki. Klub sportowy, który tam zorganizował, włączając weń młodzież oratoryjną, był jednym z najbardziej dynamicznych w Krakowie. Dnia 19 maja 1935 roku otrzymał święcenia kapłańskie w Krakowie z rąk biskupa Stanisława Rosponda, wielkiego przyjaciela dzieł księdza Bosko w Polsce.

Po radosnych przeżyciach dni prymicyjnych udał się jako nauczyciel do Małego Seminarium w Daszawie. Po roku wrócił do Krakowa jako nauczyciel religii w dębnickich szkołach powszechnych oraz jako kierownik Oratorium i Katolickich Stowarzyszeń Młodzieży. Tak opisywały jego pracę władze szkolne: Ksiądz Wojciechowski prowadzi lekcje religii w naszej szkole. Umie młodzież na lekcjach zainteresować i ożywić. Wszędzie budzi szczerą radość… Młodzieżą zajmuje się i poza szkołą… Jest przez nią lubiany i ma posłuch wśród niej.
W czasie wrześniowych operacji wojskowych pozostał w Krakowie i spieszył z pomocą uciekinierom.
Gdy władze niemieckie w tzw. Generalnym Gubernatorstwie otworzyły szkoły powszechne w listopadzie tegoż roku, wrócił i ksiądz Kazimierz do swej ukochanej pracy szkolnej.

Aresztowanie

Nadszedł maj 1941 roku. W wigilię uroczystości Wspomożycielki Wiernych – 23 maja w godzinach wieczornych został aresztowany przez gestapo wraz z innymi współbraćmi i osadzony w więzieniu Montelupich w Krakowie. Jako powód aresztowania przeprowadzający akcję podał księdzu Kazimierzowi prace nad utrzymaniem ducha polskości wśród młodzieży. Po miesiącu pobytu w krakowskim więzieniu dnia 26 czerwca tegoż roku został przewieziony wraz z innymi do obozu koncentracyjnego w Auschwitz.

Męczeństwo i śmierć

Dzień 27 czerwca 1941 roku okazał się tragiczny dla salezjanów krakowskich. W kompanii karnej pracowało ich 12, a wśród nich był również ks. Kazimierz Wojciechowski, który z powodu swej silnej budowy ciała zwrócił uwagę oprawców. W nieludzki sposób znęcano się nad nim, bito go i kopano. Jednym uderzeniem styliska od łopaty pilnujący kapo wybił mu zęby, a szpicrutą przeciął mu skórę na głowie. Resztkami sił zabierał się do pracy, ciągle poganiany.

Tego dnia zamordowano i zawieziono do krematorium już dwóch salezjanów Jana Świerca i Ignacego Dobiasza. Po południu przyszła kolej na dalsze ofiary. Po obiedzie, którego nikt z pracujących w karnej kompanii nie mógł przełknąć, znów ta sama katorżnicza praca, znowu szykany. Po pewnym czasie bardzo cierpiący ks. Kazimierz zwrócił się do blokowego z prośbą o lżejszą pracę. Owszem, zaraz ją dostaniesz, tylko dowieź tę taczkę do dołu, biegiem! I uderzył go parę razy po plecach kijem, wrzeszcząc: A ty leniu, oszuście, nie chce ci się pracować? I zbliżającego się księdza Kazimierza zepchnął do owego głębokiego dołu razem z taczką. Po chwili słychać było chichoty i radość SS-mana na widok próbującego wydobyć się z dołu nieszczęśnika.
Nagle padł rozkaz: Połóż się obok tego tam leniucha! Ksiądz Wojciechowski skierował swój wzrok we wskazanym kierunku i zobaczył leżącego na wznak ks. Franciszka Harazima, nad którym od dłuższego czasu znęcał się krwiożerczy kapo.

Zbliżała się godzina 14.00. Dzień był upalny. Gorączka i pragnienie trapiło biednych więźniów. Wreszcie kapo i blokowy zrzucili ciężką belkę i położyli na szyjach konających kapłanów i śmiejąc się, przygadywali: Tak, ogłupiać ludzi umiecie… Pracować wam się nie chce. Twierdzicie, że jest Bóg. Pokażcie mi Go, chce Go widzieć!… Bogiem jestem ja! Ja teraz jestem panem waszego życia!
Jeszcze jakąś chwilę trwało to naigrawanie się z biednych, nieszczęśliwych ofiar. Po czym kapo i blokowy stanęli na narzuconej na ich szyje belce i swym ciężarem dopełnili krwawego dzieła… Krótkie rzężenie, piana na ustach, nabrzmienie twarzy, śmiertelne konwulsje… jakieś niezrozumiałe słowa i nasi dwaj męczennicy, księża Wojciechowski i Harazim zakończyli swą ziemską wędrówkę, zakończyli gehennę obozu. Ich ciała wrzucono na taczki i zawieziono na stos trupów obok krematorium.

Ksiądz Kazimierz Wojciechowski został zamordowany 27 czerwca 1941 roku na słynnym Żwirowisku w 37 roku życia, 20 ślubów zakonnych i 6 roku kapłaństwa.
Nosił numer obozowy 17342.

Proces beatyfikacyjny

Jest jednym z 122 Sług Bożych, wobec których 17 września 2003 rozpoczął się drugi proces beatyfikacyjny drugiej grupy polskich męczenników z okresu II wojny światowej. 24 maja 2011 w Pelplinie zakończył się etap diecezjalny, a wszystkie dokumenty przesłano do Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych w Rzymie.

Positio zostało przekazane 21 lipca 2022 r., a jego relatorem był o. Szczepan Tadeusz Praśkiewicz OCD. Postulatorem procesu jest ks. Pierluigi Cameroni, postulator generalny ds. kanonizacyjnych Rodziny Salezjańskiej, który współpracuje z panią dr Mariafrancescą Oggianu.

We wtorek 28 marca 2023 roku konsultorzy historycy Dykasterii ds. Kanonizacyjnych wyrazili pozytywną opinię odnośnie do Positio suppletiva super martyrio ks. Jana Świerca i ośmiu towarzyszy, kapłanów Towarzystwa św. Franciszka Salezego, zamordowanych in odium fidei  w niemieckich obozach zagłady w latach 1941-1942.

podziel się:
Franciszkanie Jasło

Twoje 1,5% robi różnicę

To szybki sposób, by wesprzeć to, co robimy na co dzień. Jeśli możesz, przekaż 1,5% — naprawdę ma znaczenie.

Spowiedź w Wielkim Tygodniu

Wielki Poniedziałek:

6:00-9:00 oraz 15:00-19:00

 

Wielki Wtorek i Wielka Środa:

spowiedź dekanalna: 9:00-12:00 oraz 14:00-18:00

ponadto: 6:00-20:00

 

Wielki Czwartek i Wielki Piątek:

9:00-16:00